Analiza wyników promocji w afiliacji

A

W ostatnim czasie wielu wydawców zmierzyło się z problemem analizy statystyk dostarczanych przez sieci afiliacyjne. Różnorodność wskaźników oraz specyfika dostarczanego przez wydawców ruchu przyczyniała się do błędnych wniosków płynących z analizy statystyk, a co za tym idzie – błędnych decyzji. W niniejszym wpisie przedstawię kilka przykładów powyższego zjawiska oraz sposoby na uzyskiwanie jak najbardziej miarodajnych obrazów sytuacji.

Podstawowy wskaźnik efektywności – konwersja

Każda sieć afiliacyjna śledzi ruch, który dostarczają jej wydawcy. Robi to ze względu na konieczność raportowania reklamodawcom, ale również, by wiedzieć jakim ruchem dysponuje i dawać feedback wydawcom. To ostatnie to dla wydawców swoisty must have. Na podstawie danych z sieci podejmuje się kluczowe decyzje odnośnie działań – mutacje w testach A/B, optymalizację przekazu i wiele wiele więcej.

Jednym z najbardziej podstawowych i, wydawać by się mogło, najbardziej obiektywnym wskaźnikiem skuteczności działań jest konwersja wyrażana jako ilość wykonanych akcji (leadów, sprzedaży) na tle ilości unikalnych użytkowników, którzy odwiedzili link partnerski.

Przykład:

Jeśli link odwiedziło 100 osób i 10 z nich dokonało zakupu – konwersja wyniesie 10%.

Jest to bardzo prosty wskaźnik, który wymaga niewielu danych. Wydawać by się mogło, że nie da się tutaj zakłamać rzeczywistości, jednakże konwersja daje możliwość manipulowania swoimi wskaźnikami.

Mam lepszą konwersję gdzie indziej – oszukujecie!

Na przestrzeni działalności w afiliacji widziałem wiele relacji użytkowników, którzy albo wyrzucali mi, że konwersja na Lead.Network jest za niska i „coś jest nie tak” albo przychodzili od konkurencji pisząc – „oni mnie oszukują”.

Zawsze wówczas zachęcałem do testów, ale również przestrzegałem, że sama konwersja nie jest dobrym wyznacznikiem, ze względu na podatność na przekłamania. Prostota formuły matematycznej, za pomocą której liczona jest konwersja, temu sprzyja.

Dysponując podobnymi ofertami, konkurencja próbuje przyciągnąć wydawców manipulując statystykami i bazując na ich niewiedzy. To nie jest tak, że sieci tną leady, sprzedaże czy akcje (pomimo, że zdarzały się takie sytuacje, nawet całkiem wysoko w hierarchii poszczególnych ogniw). Do zmanipulowania wydawcy wystarczy tylko uciąć (albo źle/inaczej) zliczyć unikalne wyświetlenia.

Jeśli jedna sieć zliczy 1000 unikalnych wyświetleń, a inna 500, to przy tym samym poziomie uzyskanych akcji, konwersja w innej będzie dwukrotnie wyższa. To samo tyczy się EPC.

W powyższym przypadku, tak na prawdę, manipulatywna sieć nie okrada wydawcy, ale wprowadza go w błąd odpowiednio modyfikując wskaźniki, co w późniejszym czasie owocuje w niewłaściwe decyzje odnośnie dalszych kroków czy doboru kontrahentów.

Poziom akceptacji – pochodna konwersji

Do napisania tego artykułu skłoniło mnie zamieszanie związane z popularną ostatnio kampanią Showmax. Wiele sieci pozyskując wydawców w nie do końca etyczny sposób argumentowało wyższość jednej sieci nad drugą. Wiem o tym z relacji osób, które nie uległy namowom, bo znały mechanikę działania branży.

Akceptacje w przypadku tej kampanii to była właśnie taka konwersja, ale na wyższym poziomie. Użytkownicy dostarczali leady, które reklamodawca walidował, a zatem wskaźniki efektywności układały się następująco:

(1) Unikalny Użytkownik – (2) Zarejestrowane konto – (3) Powiązania karta – (4) Płatność

Wydawcy, którzy pozyskali użytkowników oczekiwali na walidację od reklamodawcy – tylko za zwalidowane leady (4) reklamodawca płacił pieniądze. W tym modelu zarejestrowane konta, które były doliczane do bilansu, przejęły niejako funkcję Unikalnych Użytkowników i były bazą do liczenia zadowalającej konwersji (poziomu akceptacji).

Stopień walidacji globalnie wynosił około 55% z odchyleniem ±10%. Próba, na której realizowane było badanie była odpowiednia, gdyż w samym Lead.Network zostało „zbadanych” około 2 milionów osób, a działały jeszcze inne sieci.

Statystyka vs. manipulatorzy

Istotą statystyki jest to, że wyniki uzyskane na odpowiednio dużej próbie (tzw. próbie reprezentatywnej) mogą być podstawą do stawiania tez. Innymi słowy, statystycy twierdzą, że jeśli dana zbiorowość o określonych cechach zachowuje się w dany sposób to; inna zbiorowość i tożsamych cechach zachowa się podobnie lub tak samo.

Nie trzeba sprawdzać stanowiska statystyków – zostało wielokrotnie sprawdzone i przetestowane, a nadto, opiera się na nim znaczna część działań podejmowanych przez decydentów z różnych dziedzin i środowisk – z powodzeniem.

I teraz pojawia się sieć, która mówi:

Przejdź do nas – u nas będziesz miał najwyższy poziom akceptacji, bo inni tną. Nie daj się oszukiwać!

Wydawca przechodzi, cały miesiąc wysyła ruch i faktycznie finalnie ma akceptację na poziomie nawet 70% wzwyż. W rozumieniu niektórych użytkowników oznacza to, że sieci, z których został pozyskany, cięły mu 20% zarobków. Obecna sieć wzmacnia jego postrzeganie i w dalszym ciągu rozmyślnie wprowadza go w błąd. To potęguje dezinformację. Zatem co jest nie tak skoro liczby przemawiają na korzyść sieci, która przejmuję wydawcę?

Statystycznie Showmax konwertował na poziomie 50% na próbie kilku milionów osób. Skąd więc w danej sieci akceptacje na poziomie 65-70%? Przecież metody promocji i materiały promocyjne się nie zmieniały. Coś musi być nie tak. Najczęstszą praktyką zdają się być cięcia unikalnych odwiedzin. Tak najprościej zmodyfikować wskazania wskaźnika oraz nie jest to związane z przywłaszczaniem sobie środków wydawców.

Jest też inna możliwość. Sieci manipulują akceptacjami. W styczniu wgrywają do systemu niepełną ilość akceptacji, po to, by w lutym wgrać zaległe i chwalić się ponadnormatywnym wynikiem.

Nietrudno też wyobrazić sobie, że sieci, które tną unikalne odwiedziny i w ten sposób manipulują konwersją, mogą też uciąć niektóre zaakceptowane leady. Przecież ich wskaźnik, który w danym miesiącu, dzięki modyfikacji statystyk, będzie w normie (koło 55%), może w następnym miesiącu wystrzelić dzięki temu, że część uciętych leadów zostanie doliczona, jako te, które wpadły za rozliczany miesiąc.

Poprzez tak subtelne działanie na granicy, niektóre sieci próbują wpłynąć na decyzje wydawców. Sęk w tym, że decyzje te nie zawsze są dla wydawców opłacalne w dłuższej perspektywie. Mimo, że wszystkie wskaźniki są znacznie korzystniejsze, finalny profit jest mniejszy.

Odpowiedni przekaz jest w stanie odwrócić uwagę od tego co na prawdę ważne. Co smutne, wielu początkujących wydawców łapie się na takie tanie, bądź co bądź, triki, a statystyka jest nieubłagana i niezmienna.

Jak rozpoznać kit?

Jest kilka sposobów umożliwiających stwierdzenie czy jesteś manipulowany. Lektura powyższej części wpisu jest wystarczającym narzędziem, jednakże skondensuję tę wiedzę poniżej.

  1. Przedstawiciel sieci zapewnia Cię, że u nich będzie lepiej.
    Nie będzie – ruch i jego jakość się nie zmieni po zmianie sieci, więc nie ma możliwości aby, w ramach tej samej kampanii, zmieniła się konwersja (i to tak znacząco).
  2. Notujesz duże wahania poziomu akceptacji.
    Pomijając sytuację, w której kampania się wypala (nie można piłować jednej kampanii w nieskończoność na niezmiennym ruchu) – nie zdarzają się nagłe nieuzasadnione wzrosty i spadki.
  3. Dostajesz nienaturalnie wysoką stawkę.
    Afiliacja to jest biznes. Biznes robi się po to, żeby zarabiać. Sieci afiliacyjne mają ustalone stawki, powyżej których nie wyskoczą, a były przypadki, że batalia o wydawcę kończyła się propozycją stawki, która przewyższała to, co dana sieć dostaje od reklamodawcy. Nie muszę chyba mówić gdzie był profit?
  4. Przedstawiciele sieci nagabują na zmianę przy użyciu manipulacji.
    Biznes to biznes, ale jeśli ktoś jest nachalny i nieszczery – oznacza to, że pali mu się grunt pod stopami, nie szanuje swoich wydawców i nie wierzy we własny produkt. W moim mniemaniu nie jest to odpowiednie miejsce dla rozwoju wydawcy i nabraniu odpowiedniej optyki. Innymi słowy – niskie pobudki podczas pozyskiwania klienta nie zwiastują czystej gry podczas współpracy.

Warto, niezależnie od tego z kim się współpracuje, zastosować swoje metody weryfikacji, tj. systemy analityczne – Google Analytics czy skracacze linków z własnymi statystykami Goo.gl.

Słowem podsumowania

W Lead.Network staramy się łączyć biznes i etykę, tak żeby żaden z wydawców nie był pokrzywdzony. Podczas naszej działalności współpracowaliśmy z wieloma osobami o różnych typach ruchów. Taka wiedza pozwala demaskować nieczyste zagrania niewidoczne gołym okiem.

Jeśli coś jest zbyt piękne – z dużym prawdopodobieństwem można znaleźć element, który nie jest takim jakim się wydaje. Ma to doniosłe znaczenie biorąc pod uwagę planowanie działań mających wpływ na późniejsze zyski. Brak rzetelnego obrazu wyników promocji uniemożliwia sprawne i efektywne działanie.

Najnowsze wpisy

Polub nas!